after.design

My way for My life...

Minęły trzy lata. Trzy lata od kiedy założyłem tego bloga.

Kategoria: Codzienność . O niczym . O sobie .

Tak właśnie. 25 czerwca 2008 roku minęły całe trzy lata od kiedy jestem częścią społeczności joggerowej. Trzy lata odkąd napisałem swoje pierwsze jęczenie. W sumie nie wiem jak to się zaczęło. Pamiętam tylko, że jakoś wywiązała się rozmowa na #szluug i jakoś tak się zaczęło kręcić. Pamiętam, że wśród osób, które założyły, lub planowały założyć swój blog na joggerze byli m.in. Xyc, Ike, Róża, czy też RedHand.
To te osoby pośrednio, lub bezpośrednio przyczyniły się do tego, że ja także stałem się częścią tej społeczności.
Pamiętam, że gdy wkraczałem w świat blogowania jogger był jeszcze w wersji 1.0 ;]
To były niezapomniane czasy. Czasy kiedy blogował jeszcze Sparrow. Trafiłem na joggera mniej więcej w momencie, gdy odchodziły z niego osoby tak bardzo kojarzone ze społecznością joggera (jak da.killa).

Wtedy jogger był głównie kojarzony jako blogowy dom tematów związanych z opensource, linuksem itp.
Ja jako "świeży" człowiek w Szluugu i jako człowiek, który jakoś bawił się linuksem trafiłem w te progi.

Blog ten jest świadkiem wielu problemów, rozterek, przemyśleń, czy wpisów technicznych. Jest też świadkiem wielu błędów, które zdążyłem popełnić przez te 3 lata.
Co mi się podobało w joggerze ? Od zawsze to, że strona główna agregowała wpisy z blogów i bez problemów można było komentować, wymieniać poglądy. Zawsze mi się to podobało.
Podobała mi się ta niezależność joggera. Po pewnym czasie został otworzony techblog jako odzew na wiecznie narzekających na zjeżdżający poziom wpisów i ogólną zmianę tematyki.
To prawda, tematyka joggera stała się tak różnorodna jak różni są ludzie. Jednocześnie wzrósł współczynnik trollowania, oraz współczynnik dzieciarni, która już nijak się ma do jakiejkolwiek tematyki joggera.
Wzrósł też odsetek rządzących się ludzi, którzy nie pamiętają czym był jogger, a potrafią rzucić "jakim prawem to jest na głównej", albo "weź to skróć, bo za długi tekst".

Wiele osób przestało pisać. Porzuciło po cichu joggera. Nie będę tutaj pisał kogo mam na myśli. Część osób przeniosła się na wyższe poziomy i pisze dla siebie, lub dla grupki znajomych.
Dla kogo ja piszę ? Nadal piszę dla siebie. Od zawsze tak twierdziłem, nigdy nie miałem wielkiego forum czytelników. Zwykle wpisy czytali znajomi, którzy je komentowali, albo i nie.
Pisałem z tego samego względu co piszę nadal. Piszę, bo nie ma komu tego powiedzieć. Po co suszyć głowę komuś, skoro można napisać raz, pokomentować z 2 dni i olać sprawę.
Po co się otwierać, skoro można napisać raz i zakopać pewien rozdział przeszłości.

Czy mam jakieś zarzuty do joggera. Oczywiście. Mam zarzut do dzieciarni, która się rozpanoszyła tutaj. Od jakiegoś czasu przeglądam wpisy z głównej przez RSS. Jak natrafiam na wpis 2 zdaniowy, w którym jest obrazek z naszej-klapy i komentarz "hahaha znowu nie działa" to mnie krew zalewa. Fakt, po entym czytaniu o ocenach, czy maturach też człowieka może trafić, no ale to jestem w stanie wybaczyć. Niech piszą, niech się cieszą, albo i nie. To ich prawo. Jeżeli tylko w następnym wpisie się zrehabilitują jakimś w miarę ciekawym tekstem o czym kolwiek, to czemu nie. Niech się uczą, niech piszą, później zobaczą jak to było. Od tego przecież jest blog, żeby po tych 3 latach zobaczyć jak żenujące problemy nas otaczały.

Ja też teraz patrzę z zażenowaniem na tematy jakie poruszałem 3 lata temu. Jakie emocje mną targały podczas kolejnych sesji egzaminacyjnych, jak się bawiłem, uczyłem.
Jak czytam zarzuty z opcją "2 zdania to za mało, żeby coś wyrazić", może, ale ja sam nie byłem lepszy. Pisałem notki o niczym i jakoś nikt nie pluł mi w twarz, pomimo, że trafiało to na stronę główną.
A teraz ? A teraz byle ktoś, uważający się za Pana i głos społeczności joggera potrafi napisać, że ten wpis nie powinien trafić na główną. Heh. Jak mnie to bawi, a jak mnie to irytuje. Czymże człowieczku z rocznym pobytem na joggerze mi tutaj wyskakujesz ?
Uważasz, że wiesz lepiej, że wiesz więcej. Heh. Na szczęście dopóki sparrow nie wkroczy i nie usunie, zmieni wpisu to możesz sobie pisać. I tak średnio się tym przejmę. Będę pisał po swojemu, będę pisał dla siebie, żeby znów za 3 lata móc wrócić do tych wpisów i pomyśleć jak bardzo byłem głupi pisząc to wszystko. Jak bardzo byłem dziecinny.

I nie, nie jestem ani "wielkim głosem", ani nawet takim "malutkim głosem" społeczności. Jestem zwykłym użytkownikiem, który ma szacunek do ludzi i któremu trollowanie i wielkie kłótnie nie robią już różnicy.

46 komentarzy . Trackback . Dodano 01 lipca 2008 o 21:22:33 na poziomie 0