after.design

My way for My life...

Przyszłość.

Kim chcę być. Na to pytanie odpowiada sobie codziennie miliony ludzi na ziemi.
Ja również stawiałem sobie to pytanie wiele razy.
I w sumie otrzymałem odpowiedź. Odpowiedź, która mnie natchnął mój kuzyn, który trafił na WAT, na cybernautykę. Od 6 klasy szkoły podstawowej chciałem zostać informatykiem. Chciałem zostać tym magikiem który karze komputerowi zrobić to co ja chcę, a nie to co on chce.
Na pytanie nauczyciel odpowiadałem pewnie i z zacięciem że tak, że wiem kim chcę zostać. Że będę informatykiem.
To było do momentu kiedy nie trafiłem na psychologie. Dziedzinę która do tej pory pasjonuje mnie. Ale chyba pasjonuje mnie przeciwnością informatyki.
Psychologia jest tak nieznaną dziedziną nauki, tak nieodkrytą że aż pociąga. Pociąga ta analiza człowieka. Ta analiza co w czyjej głowie siedzi. Ta analiza jak faktycznie pomóc komuś, kto tej pomocy potrzebuje, oczekuje. Ostatecznie posłuchać, zrozumieć, pomóc się wygadać i pomóc z przeszłością, przyszłością, czy teraźniejszością.
Ale ten pomysł porzuciłem. Dlaczego ? Chyba z prostej przyczyny. Nie potrafiłem pomóc sobie. A to jest pierwsza zasada tego zawodu. Nie zastanawiaj się nad sobą. Nie analizuj siebie, bo to nigdy nie wyjdzie na dobre. Ja jako samouk, samoczytacz książek, publikacji, analiz niestety popełniłem ten błąd. I od pewnego momentu w moim życiu analizuję każdy swój ruch. Myśląc 50 razy czy zrobiłem dobrze. Jak mogło być gdybym zrobił inaczej.
Zacząłem tworzyć scenariusze od pewnych miejsc życia. Jedne lepsze, drugie gorsze od tego co jest teraz. Jedna z wielu przyczyn tego że nie umiem się cieszyć z życia.
I tak oto zostałem (w sumie nie zostałem, bo ciągle udaje że studiuje) informatykiem.
Tym wymarzonym kimś. Tym człowiekiem, który mówi komputerowi jak ma się zachowywać. Co ma robić. Zostałem przeklętym przez wielu programistą.

No dobra. Ja miałem odpowiedź na to co chciałem robić, po części miałem odpowiedź na to gdzie chciałem to robić, życie zweryfikowało te decyzje. Denerwowało i w sumie denerwuje mnie nadal to, że w tym jakże ważnym wyborze nikt nam nie pomaga.
I nie chodzi mi tutaj o pytanie się chcesz być tym, a może tym, tylko o pomoc w wyborze.
Nie uważam ażeby milion pomysłów na swoje życie było czymś złym. To chyba dobrze.
To nadal daje nam tą część nas, tą dziecięcość, te dziwne uczucie które wyłania się w nas po pytaniu "kim chcesz być".
Niestety ta odpowiedź zabija w nas część pewnej jaźni. Niestety nikt nam nie daje odpowiedzi. I tak oto stajemy przed opcją bycia dorosłym. Czy faktycznie to jest jeden z tych wyznaczników ? Jakże ważnych wyznaczników ? Czy mogę powiedzieć że dorosłem ?
Nie wiem. A czy Wy wiecie ? Wiecie ? To wam zazdroszczę. Dlaczego ? Bo jeżeli tak ma wyglądać moja dorosłość to szczerze mówię że mi się to niepodoba.

Drażni mnie nadal głupie zadawanie pytań i wyśmiewanie się z ludzi nie mających planów na przyszłość. Śmieszy mnie podejście w wieku 16 lat człowiek ma plany: "w wieku 30 lat będę szczęśliwym tatą/mamą, najlepiej z dwójką dzieci, będę zarabiać w chuj sosu i zacznę się zastanawiać nad kochanką, coby mieć młode ciałko do dymania po kątach jak żona nie patrzy".
Wkurwia mnie to zatracenie w niczym. Wkurwia mnie to że to jest ta aprobata grona dydaktycznego które miesza w głowach. Wkurwia mnie to wyśmiewanie się "a Ty to pewnie będziesz robił za śmieciarza, bo masz same tróje".
Chciałbym zobaczyć minę tej pani i tego pana jak się okaże że ich trójkowy wychowanek dostał świetną pozycję w banku, ponieważ rozwijał swoje zainteresowania.
Tak samo wkurwia mnie to że na odpowiedź "nie wiem" reakcja jest prześmiewcza. Że ludzie mówią tak bzdurną rzecz, że trzeba wiedzieć kim się będzie i że trzeba do tego dążyć.
Ale kurwa ludzie skąd Oni/Ja/My/Wy mamy to wiedzieć ?
Czy Ci wszyscy dorośli, zatracili już się tak, że nie pamiętają jak to ciężko jest ruszyć dalej.
I to po każdej szkole. Wyobrażacie sobie taką sytuacje że kończycie liceum/technikum/studia, wychodzicie i co dalej ? Gdzie teraz ? Do pracy, zdobywać kolejne szczeble kariery ? A może robić dalej to co się nam udawało do tej pory, czyli się uczyć ?
Tak. To nie jest prosta decyzja. Nie wiem jeszcze ile razy czekają mnie takie decyzje. Nie wiem co dalej. Przewija mi się przez głowę tysiąc myśli, tysiąc scenariuszy.
A czasami po prostu mam ochotę to wszystko pierdolnąć i wrócić do tego czegoś. Tego co mnie pociągało.
Na szczęście druga połówka mózgu mówi że chyba Cie pojebało, nie masz szans na to i szuka rozwiązań zastępczych. Szuka czegoś czym mógłbym się zająć tak na codzień, co mógłbym polubić i co by mnie odciągało. Jak na razie myślę o fotografii. Coś co zabiera mój mózg w inną podróż.

Nie masz pomysłu na siebie. Plącze Ci się tysiące zawodów, zainteresowań, wszystkiego po głowie ? Ciesz się z tego. Znaczy to tyle że nie stajesz się robotem pośród tysięcy innych. Że nie wciąga Cie jeszcze codzienność.
Że Cie nie zjadł ten świat.

Dobranoc.

Trackback . Dodano 03 lutego 2008 o 02:40:40 na poziomie 1

favicon RedHand

„a Ty to pewnie będziesz robił za śmieciarza, bo masz same tróje”
Znam wiele osób, które nie uczyły się na piątkach. I to właśnie one mają teraz dobre stanowiska, a Ci piątkowicze tak jakby nie wiedzieli co mają ze sobą zrobić.

Nie napisałeś jednego – Czy jesteś zadowolony z wyboru bycia programistą.

Ja chciałem być pilotem. Może i banalne, bo dużo osób kiedyś taką odpowiedź udzielało. Ale dążyłem do tego. Nie siedzę teraz w Dęblinie i nie latam tylko dlatego, że moje ciało nie mieści się w kategoriach zdrowia jakie powinien mieć pilot. Z drugiej strony na 3cim roku studiów znalazłem w automatyce coś co mnie w jakiś sposób pociąga. I teraz będę brnął w to dalej.

‘Nie wiem’ na pytanie co dalej jest jak najbardziej na miejscu. Ci co się naśmiewają z tego zapewne mają już jakiś plan. Ale co jak im nie wypali?

03 lutego 2008 . 10:43:49

Arietta

Moim marzeniem od podstawówki było zostać nauczycielką matematyki. Marzenie się spełniło. Popracowałam w szkole kilka lat i okazało się, że jestem skazana na mieszkanie u mamy, bo zarobki fatalne, że każde popołudnie muszę spędzać na poprawianiu bądź układaniu sprawdzianów, bo nie potrafię niczego robić po łebkach.
Praca z młodzieżą przynosiła zadowolenie, psychologia przydawała się w ich zrozumieniu ale co z tego, skoro to było pozorne szczęście.
Odważyłam się rzucić to wszystko i znaleźć inny cel życia.

Teraz pracuję w administracji publicznej, praca przy komputerze, z ludźmi… jest fajnie. Nieważne, że nie mam wolnych wakacji i ferii, mam za to wolne każde popołudnie od godziny 15:30.

Jak tak rozmawiam ze znajomymi okazuje się, że ich cele życiowe wcale nie są tak piękne, jakby się wydawało. Często podczas sprawdzania ‘czy to aby na pewno to’ zdarzyła sie wpadka i musieli zakładać rodziny. Zostali tam, gdzie są. Zatrzymali się miejscu, bo ważniejsza od marzeń stała się rodzina i zapewnienie jej wszystkiego, co potrzebne.
Ci, którzy pokazują całemu światu jacy są szczęśliwi… wcale tacy nie są... przynajmniej ja bym im nie wierzyła tak do końca.

03 lutego 2008 . 12:16:46

favicon Malin

Tak nie napisałem czy jestem zadowolony z wyboru. Chyba głównie z powodu że nie mam do czego porównać mojego wyboru. Po prostu stałem się takim czymś/kimś który koduje. Czasami się wkurwiam że coś nie działa (oczywiście bo coś zjebałem), czasami się ciesze że ciekawe zadanie mam, a czasami mam dosyć klepania czegoś podobnego, nanoszenia zmian, bo wystąpiła „mała zmiana” w koncepcji tworzenia softu, za który jestem akurat odpowiedzialny.
Ja po prostu lubię patrzeć jak komputer robi to co mu każę robić.
Lubię patrzeć jak mi bazgroli jakieś absurdalne błędy, a ja wiem o co mu chodzi.
Przyzwyczaiłem się do tego. Tak samo jak się przyzwyczaiłem do szukania X dróg i do tego że istnieje wiele ścieżek do rozwiązania i że na pewno jedna jest lepsza od pozostałych.
Nauczyłem się że nie zawsze muszę mieć racje i że nie jest to powód do denerwowania się i obwiniania za to że to nie mój pomysł jest wdrażany.

Tak jakoś się przyzwyczaiłem. Ostatnio do wielu rzeczy się przyzwyczajam.

03 lutego 2008 . 21:34:18

RiotPrincess

nigdy nie wiedziałam kim chcę być, co chcę robić.
moje koleżanki miały plany – najczęstszy to nauczycielka :-) ale to czasy podstawówki.
w liceum już jakoś takich tematów nie było. plany były już krotkoterminowe, jeśli ktoś wiedział na jakie studia chce iśc, to było coś.
ja nie miałam planu. zgapiłam prawo, bo wtedy było takie, hm, „modne”. i zdechło. to poszłam na ekonomię – bo to taki dość oczywisty wybór, gdy się nie wie, co chce się robić. tak to teraz widzę. i potem jakoś się potoczyło, z oporami, bo z oporami, ale poszło.
i praca pokrewna. choć studia guzik mi dały, oprócz papieru. i tak uczyłam się w pracy i na żywym organizmie, jakim jest firma. ale szczerze mówiąc nie czuję tego. ok, staram się robić to najlepiej jak umiem, ale nie czuję tego.
to nie jest to.
teraz wiem, co mogłoby być tym czymś, ale chyba już trochę za późno. są zobowiązania, do których wypełniania potrzebna jest stała i nieźle płatna praca.
a moje marzenie, to życie z fotografowania. tylko do tego trzeba być zajebistym. ja taka nigdy nie będę. więc to będzie już tylko moim hobby.
i trochę żałuję, że pewnych rzeczy w życiu nie zrobiłam inaczej, i że niektóre w ogóle zrobiłam.
trudno, przepadło.

03 lutego 2008 . 22:17:24

favicon Malin

Ja może nie mam jakiś wielkich zobowiązań finansowych na tą chwilę, dlatego wynagrodzenie które mam jakoś mi starcza. Ale chciałbym wynająć jakąś kawalerke, gdzie byłby spokój.
Aczkolwiek nie mogę sobie pozwolić na rzucenie wszystkiego i zaczynanie od nowa. Po prostu nie ma takiej opcji. Takie działanie równałoby się z początkiem końca tego co wywalczyłem do tej pory.
I może mam niespełna 24 lata i może moje problemy dla wielu wydają się trywialne, głupie, zbyt emo(cjonalne), ale dla mnie to jest codzienne życie, które sobie idzie obok mnie.

03 lutego 2008 . 22:35:42

favicon RedHand

Ja się nauczyłem, że plany muszą być elastyczne.

03 lutego 2008 . 22:37:35

favicon Malin

Ale jak elastyczne ? Co rozumiesz przez elastyczność ?

03 lutego 2008 . 22:38:35

favicon RedHand

Że nie trzymam się ich sztywno. Nie przywiązuję się do nich.

03 lutego 2008 . 22:41:17

favicon Malin

No dobrze. Ale to na pewnym poziomie tylko da się stworzyć taką pozorną elastyczność.
Zajmujesz się rzeczami technicznymi. Jakby teraz ktoś kazał Ci zostać prawnikiem na 24 godziny i obronić osobę która jest podejrzana o morderstwo.
Można oczywiście zawsze stanąć za barem i robić kebaby. Ale to nie o to w tym wszystkim chodzi.
Tak jakoś ten komentarz oderwał się od pierwotnego pomysłu na wpis, ewentualnie ja inaczej rozumiem to.

03 lutego 2008 . 22:44:55

favicon RedHand

Pozorną?
Nie uważam tak. No ale niech Ci będzie.
Wiadomo, że nie zostanę prawnikiem (po pierwsze nie interesuje mnie to wcale, po drugie wiem, że się nie nadaję do tego). Chodzi mi o to, że nie zakładam, że wszystko pójdzie zgodnie z moim planem i że będę w zawodzie.
Możliwe, że zboczyliśmy trochę z tematu. :-)

03 lutego 2008 . 22:50:34

favicon Malin

Hmm. No ja raczej nie wyobrażam sobie w tym momencie wzięcie się za coś innego i dochodzenie znów do poziomu wiedzy który mi daje coś więcej.
Między innymi dlatego nie mam ochoty wyjeżdżać za granicę i udawać jaki to jestem szczęśliwy że uciekłem z PL.
Ale to moje podejście. Ja chcę robić to co robię. Jakoś inaczej tego nie potrafię zobaczyć.

03 lutego 2008 . 22:53:49

favicon RedHand

Wyjeżdżać z PL też nie mam zamiaru. Ale czas pokaże. Wiem, że na ‘zachodzie’ automatyków brakuje. Ale nie widzi mi się wyjazd ze Szczecina. Najlepiej by było dostać pracę w zawodzie w okolicach Szczecina.
No ale zobaczymy.

03 lutego 2008 . 22:56:12

favicon Malin

No ja akurat nie zakładam zostania w szcz. Na razie ciekawie się dzieje i ciekawie się zapowiada.
Oby tylko na tym zapowiadaniu się nie zakończyło. Jeżeli plany się spełnią, to może nie będę musiał uciekać do jakiś większych aglomeracji.
Podziwiam moją koleżankę, która zaryzykowała i wyjechała pracować w Symantecu w irlandii jako grafik i „flashowiec”. Nie miała wielkich umiejętności, ale w przeciągu 3 miesięcy zrobiła postępy na tyle duże że została.
Wszystko się okaże niedługo. Przydałoby się te kurewskie studia tylko skończyć.

03 lutego 2008 . 23:00:01

favicon RedHand

Się okaże. :-)

03 lutego 2008 . 23:04:31
Nickname:

Treść komentarza:
Textile Lite włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | "link":http:// | bq. cytat.

Strona WWW (opcjonalnie)

Wprowadź kod code