after.design

My way for My life...

Lejdis.

Kategoria: Filmy .

Ponieważ "viewer discretion is advised" znaczy zupełnie co innego (głupi ja i moja angielszczyzna :/). To po prostu piszę że w notce tej można spotkać informacje które mogą w jakiś sposób zdradzać treść filmu, więc decyzję o przeczytaniu recenzji/spoilera pozostawiam w gestii was.

Film, na który szedłem pewien obaw i oczekiwań. Myślałem że za bardzo będzie nawiązywał do testosteronu. Jednak film wypadł świetnie. Muszę przyznać że scenariusz jest genialny.
Jak pewnie większość z was wie komedia jest podgatunkiem dramatu. I ten film moim zdaniem idealnie przypomniał o tym. Poprzez splot zdarzeń czterech przyjaciółek widzimy 4 różne postawy, 4 różne podejścia do życia.
Korba samotna w swej samotności. Kobieta która odtrąca wszystkich, boi się tego co będzie dalej. Żyje chwilą i ma pozornie wszystko w dupie. Pozornie gra twardą, pozornie nie szuka uczuć, pomimo że jej rozum i ciało zaczyna się buntować. Spokój dopiero odnajduje opiekując się swoim ojcem, z którym się pojednała po wielu latach. To tutaj znajduje spokój i ujście swych uczuć, które tak mocno tłumiła w sobie.

Łucja - kobieta zdradzona. Szuka ojca dla swego syna, jednocześnie szuka dla siebie szczęścia. Szuka go tak na siłe i tak szybko, że nie zauważa że pod nosem ma człowieka, którego polubił/pokochał jej syn. Na szczęście na końcu zauważa to co trzeba i jest G.

Gośka. Gośka, kobieta chcąca mieć dziecko. Niepowodzenie w małżeństwie topi w alkoholu, a także ucieka w pracę. Ciągłe sploty zdarzeń i powroty męża dobijają kobiete. Dodatkowo okazuje się że ma guza, przez którego zostanie pozbawiona jednego z jajników. W konsekwencji znajduje swojego wybranka, którym okazuje się skrycie kochający od zawsze Istvan.

No i na koniec zostaje Monia. Kobieta, która nie potrafi zrozumieć męża milionera. Dopiero przypadkowo zrobione dziecko daje im upgraniony kompromis.

Fakt na filmie ryczałem ze śmiechu, jednak zdołałem zauważyć to co mi się wydawało ważne i pokazane w filmie. Nie mogę powiedzieć, że moja interpretacja jest też jakoś zgodna z tym co chcieli przekazać reżyserzy. Bo przecież to film dla kobiet o kobietach :]

8 komentarzy . Trackback . Dodano 20 lutego 2008 o 21:50:26 na poziomie 0

Michael Clayton - Czego nie chcemy wiedzieć o sobie.

Kategoria: Filmy .

W myśl zasady "viewer discretion is advised" umieszczam tylko informację o tym że notka tyczy się filmu "Michael Clayton". Jeżeli chcesz przeczytać moją opinię to zapraszam.

Słyszałem wiele złego o tym filmie, że nudny, że standardowy, bla bla bla...
Nie nastawiałem się na nic wielkiego i tu był błąd.
Film jest świetny. Po crapiastym Hitmanie brakowało mi właśnie takiego filmu.
Clooney zagrał prawnika który poprzez odpowiednie kontakty i poprzez znajomość kruczków prawnych ratuje różnych bogatych ludzi z opresji.
Niestety przy próbie pomocy staremu klientowi, który miał problemy z zaburzeniami świadomości. Niestety podczas tej sprawy Clayton zaczyna wątpić w swoje przesłanki. Zaczyna prowadzić śledztwo na własną ręke. Dopiero po śmierci klienta zaczyna dochodzić coraz bardziej do wniosku że stał się zdemoralizowanym człowiekiem, który przepadł w dżungli rządzonej pieniądzem. Uczucie to potęgowały problemy ze spłacaniem długów po bracie i nieudanym interesie.
Dopiero w momencie gdy ktoś próbował go zabić Clayton postanawia oddać sprawę o którą walczył jego klient i przyjaciel zarazem w ręce policji.
Wystawia cały spisek dotyczący zatruwania środowiska.
Niestety to był jedyny odruch który mu pozostał.
Film kończy się tym jak Clayton wsiada do taksówki i odjeżdża.

Dla mnie osobiście film prezentuje świetne studium psychologiczne człowieka.
Świetnie pokazuje że człowiek pomimo że zdaje sobie sprawę z tego co robi, zdaje sobie sprawę z tego że jest to niemoralne to wie że można go w jakimś stopniu kupić i wie że pomimo jednego wybryku wróci do tego co robi najlepiej.

1 komentarz . Trackback . Dodano 22 grudnia 2007 o 21:54:38 na poziomie 0

Hitman - not the game, the movie.

Kategoria: Filmy .

W myśl zasady "viewer discretion is advised" umieszczam tylko informację o tym że notka tyczy się filmu Hitman. Jeżeli chcesz przeczytać moją opinię to zapraszam. I tak oto Hitman trafił 30 października to kin polskich. Wraz ze znajomym wybrałem się w dzień premiery do kina, bo moje koncertowe zapędy zostały ocucone przez brak biletów.
Muszę powiedzieć że żałuje prawie każdej minuty spędzonej na tym filmie...
Jedyne co było ok, to chyba dostosowanie się aktora do głównej roli. Ale po kolei...

Na początek zafundowano mi paranoidalne wyobrażenie jak powstał 47. Wg geniusza który pisał scenariusz został on wyszkolony. Normalnie jako najlepszy poczułem prawie historię przedstawioną w 300, gdzie szkolono dzieci do zabijania....
Nie chcąc pamiętać że 47 to kolejny klon. Widać nikt nie pokusił się o przejście którejkolwiek części...
Cała akcja dzieje się jako retrospekcja, która ma tyle wspólnego klimatu z grą ile ja mam wspólnego z romantycznym czułym facetem.

W filmie próbowano przemycić tą całą akcje w której planowano i przewidywano każdy szczegół żeby być tym idealnym niezauważalnym zabójcą, tak w kolejnej minucie, gdy to wielki Hitman wyżynał pół hotelu w celu ucieczki było marnotrastwem tego elemntu zaskoczenia ludzi. No chyba że ktoś był zaskoczony że 47 sobie zostawił w lodzie dodatkowego gnata żeby pozabijać kogo się da.

Kolejny motyw - pseudo miłość i to jego frajerstwo. Jakoś grając w Hitmana nigdy nie zauważyłem żeby 47 miał jakieś odruchy człowieczeństwa. Wyżynało się tego kogo trzeba, chowano ciało i jazda dalej. A tutaj nie dość że dziwnie mało tuszowania akcji to jeszcze wszystko takie dziwnie przewidywalne. No i ta akcja z babą którą oszczędził...
Pamiętam że w 1 części gry była misja z babką, ale jakoś średnio pamiętam motyw wielkiej miłości...

Ogólnie film był zrobiony tak jak przechodziłem czasami 2 część, jak mi się nudziło brałem całą broń i wyżynałem wszystkich co do nogi. Tak mi się kojarzy ten film.
Niestety scenariusz nie prezentował soba nic. Zrobiono film który miał się zareklamować tytułem. Niestety tylko tym mi film przypomniał grę...
A jak zwykle spodziewałem się całkiem sporo.

3 komentarze . Trackback . Dodano 02 grudnia 2007 o 18:46:16 na poziomie 0

Przenoszę.

Kategoria: Filmy .

Stwierdziłem że nie ma sensu pisać opinii o filmach na joggerze. Od niedawna piszę sobie opinie na fdb.pl. Sądzę iż jest to miejsce lepsze na wyrażanie opinii i ocenianie filmów. Uważam więc jednocześnie dział Filmy za pseudo zamknięty. Jeżeli się tu coś pojawi to raczej nie będzie to związane z oceną filmu.

Dodaj komentarz . Trackback . Dodano 09 lipca 2007 o 18:23:51 na poziomie 0

The 300

Kategoria: Filmy .

Film mnie nie porwał. Efekty przesadzone, rzeźnia maksymalna, ale... No właśnie to ale. Ten film jest bajeczką, która po pewnym czasie zabijania się nudzi. Przeliczyłem się trochę, ale da się żyć :]

1 komentarz . Trackback . Dodano 28 marca 2007 o 20:25:32 na poziomie 0